Teksty

Z dzienników Marii Żaboklickiej-Budzichowej:

W Bułhakowie zachwyciła mnie równowaga między niezwykłym zmysłem humoru a partią dramatyczną. Przy tym te detale, tak przenikliwie pokazane (zobaczone); pomyślałam, czy to nie dałoby się zrobić i w malarstwie.
23 maja 1975
W moim najgłębszym przekonaniu są rzeczy, których artyście mówić nie wolno, niezależnie od czasu i miejsca, w którym żyje, niezależnie od autentyczności przeżycia, ponieważ właśnie moralność mu tego zabrania. Są rozrachunki, które winny być przeprowadzone we własnym sumieniu, są słabości, które winny być przezwyciężone, zanim zacznie się mówić uniwersalizującym językiem sztuki – do innych. Gdyż poczucie odpowiedzialności za ludzi, wśród których żyją, jest najbardziej bodajże charakterystyczną cechą artystów wszystkich czasów. A świat nie zmienił się chyba tak dalece na lepsze, aby mógł się bez tego obejść.
25 maja 1975 (wypowiedź w dyskusji na temat moralności w sztuce)
Nikt nie może przemawiać swoją sztuką do wszystkich ludzi. Próbuję swoim malarstwem zwrócić się do tych, którym jak mnie do życia potrzebna jest chwila refleksji, spokoju, odwołania się do wspomnień dzieciństwa. Nie miałabym nic przeciw temu, gdyby ludzie wychodząc z wystawy moich obrazów czuli się zaskoczeni, że żyją w XX wieku.
20 stycznia 1976
Chciałabym malować tak, aby nie pomnażać poczucia nieładu i bezcelowości w życiu. Usiłuję nadać moim
obrazom sens na tyle jednoznaczny, aby nie stały się nieczytelnymi rebusami, aby nikt nie czuł się wobec nich jak złodziej przed kasą pancerną.
15 lutego 1976
Myśl o śmierci w sercu człowieka jest jak ziarnko piasku w muszli perłowca. Powstanie klejnotu nie jest tu
jednak funkcją czasu, lecz wiary.
7 maja 1977

Wybrane wiersze Marii Żaboklickiej-Budzichowej, publikowane w Tygodniku Powszechnym: